20kwiecień2018

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
PelnyGaz.pl Open Wheel IndyCar Pierwsza wygrana u "Kapitana"
Pierwsza wygrana u "Kapitana" Wyróżniony
24 kwiecień 2017 Napisał 

Pierwsza wygrana u "Kapitana"

Trzy wyścigi - tyle potrzebował Josef Newgarden, aby zdobyć swoją pierwszą wygraną w zespole Rogera Penske. W dotarciu do victory lane w Birmingham po raz drugi w historii swoich startów w IndyCar Newgardenowi pomogła przebita opona Willa Powera.

Power spokojnie prowadził po starcie z pole position. Kilka pozycji za nim walczyli Scott Dixon, Simon Pagenaud i Ryan Hunter-Reay. Najlepiej wyszedł na tym Dixon, który znalazł się na 3 pozycji. Hunter-Reay natomiast wyjechał za szeroko, przez co stracił dystans do tej dwójki. Szybko dogonił go James Hinchcliffe. Obaj zaczęli bezpardonowo się atakować obijając swoje auta, co negatywnie zakończyło się ponownie dla kierowcy Andretti Autosport, któremu odpadł kawałek przedniego skrzydła. To wywołało pierwszą neutralizację dnia na trzecim okrążeniu.

W czasie żółtej flagi po nowe skrzydło zjechał także Ed Jones. Marco Andretti natomiast ledwo co ruszył do wyścigu po tym, jak po pierwszym okrążeniu formującym musiał zjechać do alei z problemami z mocą.

Po restarcie bardzo dobre tempo rezentował Newgarden, który startował z siódmej pozycji jako jedyny kierowca Team Penske, który nie awansował w kwalifikacjach do Fast Six. Dojechał do obecnego mistrza serii, który nie chciał łatwo oddać pozycji. W końcu Newgarden zaatakował, a Pagenaud musiał wyjechać szerzej, aby uniknąć kontaktu z team matem, jednocześnie otwierając drogę Hinchcliffe'owi.

Kolejną pozycję Newgarden zyskał po swoim wczesnym pitstopie. Założył on miękką mieszankę i ponownie narzucił bardzo mocne tempo, które po postojach reszty ało mu drugie miejsce. Scott Dixon liczył, że w alei zyska pozycję na rzecz Helio Castronevesa, jednak to, co zyskał musiał oddać Newgardenowi pozostając nadal na trzecim miejscu.

Wiek opon zaczął jednak działać na niekorzyść Newgardena. Najpierw zaczął tracić dystans do Powera, a następnie popełnił błąd, co pozwoliło Dixonowi na dogonienie i wyprzedzenie go. Amerykanin natychmiast zjechał do alei (wraz z Castronevesem), a wolny pit stop Dixona chwilę później pozwolił mu na odzyskanie drugiego miejsca. Castroneves natomiast stracił pozycje na rzecz Pagenauda i Hinchcliffe'a.

Czołówka zaczęła sobie wtedy nawzajem odjeżdżać, przez co najbliższa walka była o dziewiątą pozycję między liderem klasyfikacji generalnej, Sebastienem Bourdaisem, Tonym Kanaanem i Maxem Chiltonem. Wkrótce potem stała się to walka o ósme miejsce, ponieważ spinował Spencer Pigot, co wywołało neutralizację.

Jako pierwszy zjechał Zach Veach, który dzięki kontuzji JR Hildebranda w Long Beach zaliczał swój przedwczesny debiut w IndyCar (Veach miał po raz pierwszy autem IndyCar wystartować w Indianapolis 500 w AJ Foyt Racing). Wtedy jednak aleja była zamknięta, przez co dostał on karę ponownego przejazdu przez nią.

Kiedy została ona otworzona, to zjechali wszyscy poza Carlosem Munozem, który zjechał potem, Charliem Kimballem i zdublowanym już Spencerem Pigotem, którzy to zjechali do alei podczas zielonej flagi.

Tak, jak na wcześniejszym postoju Dixon stracił pozycję na rzecz Newgardena, tak teraz to Dixon znalazł się z przodu. Bardzo szybko jednak Nowozelandczyk spadł na czwarte miejsce.

Przez cały wyścig nad torem rozciągały się ciemne chmury, a podczas rozgrzewki kierowcy używali opon deszczowych. Po pit stopach zaczęło lekko padać, jednak nie trzeba było rezygnować ze slicków.

Power nie śpieszył się ze zdublowaniem Pigota wiedząc, że nie ma co męczyć opon, zwłaszcza, że nie było szans, aby Kimball dojechał bez pit stopu do mety. Dzięki temu dojechali do niego Newgarden i Dixon, jednak kiedy Pigot wreszcie odwiedził swoich mechaników, to Australijczyk znów zaczął odjeżdżać.

Wraz ze zjazdem Kimballa i wyjściem ponownie na prowadzenie rozpoczął się dramat Powera. Z jego jednej opony uchodziło powietrze i po debatach z zespołem musiał on ponownie zjechać do pit lane.

Dzięki temu liderem został Newgarden, który musiał spoglądać w lusterka czy czasem Dixon nie znajdzie lepszego od niego tempa i nie zaatakuje go. To jednak nie nastąpiło, dzięki czemu Newgarden wygrał po raz drugi na Barber Motorsports Park (wcześniej w 2015 roku), czwarty raz w karierze, a także po raz pierwszy jako kierowca Team Penske. Simon Pagenaud oszczędzał paliwo w końcówce, ale udało mu się utrzymać ostatnie miejsce na podium.

Czwarte miejsce zajął Castroneves, a piąte Alexander Rossi, który startował z 18 miejsca i wydłużał swój stint na "czerwonych" oponach, po walce z Hinchcliffem. Walka Kanaana z Bourdaisem toczyła się do końca wyścigu, a zwycięsko wyszedł z niej Brazylijczyk. W pierwszej dziesiątce dojechali jeszcze Takuma Sato oraz Mikhail Aleshin walczący w końcówce koło w koło z Hunter-Reayem. Ponadplanowy pit stop zepchnął Powera na 14 miejsce.

Sebastien Bourdais utrzymał swoją przewagę, jednak ma obcnie sześć punktów przewagi nad Dixonem i siedem nad Newgardenem. W najbliższy weekend odbędzie się pierwszy owalny wyścig sezonu na Phoenix International Raceway.