20kwiecień2018

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
PelnyGaz.pl Turystyczne V8 Supercars Kierowca karetki, który został legendą
Kierowca karetki, który został legendą Wyróżniony
23 czerwiec 2017 Napisane przez  Łukasz Mitoraj

Kierowca karetki, który został legendą

Richard „Dick” Johnson, bo o nim mowa, jest w tym roku na szczycie. Jego zespół jest zdecydowanym liderem tego sezonu zarówno zespołowo jak i indywidualnie. I pomyśleć, że zaczynał jako kierowca karetki w australijskiej armii.

Dick urodził się w 26 kwietnia 1945 roku w Queensland. Uczęszczał do Cavendish Road State High School w Brisbane. Następnie wstąpił na przymusową 2-letnią służbę wojskową. Jako, że był synem rajdowca od razu zgłosił się do parku maszyn, jednak został on tam tylko kierowcą karetki w oddziale sanitarnym.

Niby nic ciekawego, a jednak. Trafił do jednostki w której stacjonował inny przyszły gwiazdor australijskiego touringu, Peter Brock.

Ich pojedynki w jednostce przeszły do historii, a i nie raz musieli się gęsto tłumaczyć przez nie przed dowódcami. Obaj pewnego dnia wybrali się do Bathurst i w ten sam dzień stwierdzili, że to jest ich przyszłość. Począwszy od debiutu w 1964 na torze Lakeside, Dick zaczął pisać karty historii, lecz nie zaczął wygrywać tak od razu.

Wpierw jeździł Holdenami, jednak od 1970 po przesiadce na Fordy wszystko zaczęło nabierać nowych kolorów. W 1972 roku zaliczył on swoje pierwsze podium. Na swoje pierwsze zwycięstwo czekał on jednak do 1981 roku, i było warto, gdyż ten sezon całkowicie należał do niego. Na 11 wyścigów wygrał on 8 a łącznie 9 razy kończył na podium przy trzech startach z PP. Nie mogło tez być inaczej i Dick mógł świętować zarazem swój pierwszy z pięciu tytułów mistrzowskich. Do tego w tym roku wygrał on swój pierwszy z trzech Bathurst 1000.

Zwycięstwo musiało smakować świetnie, gdyż rok wcześniej, gdy Dick jechał pewnie na prowadzeniu tego wyścigu, nagle uderzył on w wielki kamień leżący na jezdni, co spowodowało uszkodzenie zawieszenia i musiał wycofać się z wyścigu. Całe wydarzenie odbiło się na jego psychice, ale pozytywnie - postanowił wrócić i wygrać. Jak się później okazało kamień wielkości piłki do rugby wrzucili na tor pijani kibice.Wybuchł skandal i prawie doszło do tego, że kolejny wyścig miał odbyć się bez udziału publiczności. Fani stanęli na wysokości zadania. Ukorzyli się oraz uzbierali odszkodowanie dla Johnsona w wysokości 82 tysięcy dolarów australijskich.

Podsumowując karierę Dicka trzeba dodać tylko, że wystartował w 319 wyścigach, 30 z nich wygrywając i 80 razy stawał na podium. Do tego 23 startował z pierwszego pola. Swoją karierę zawodową skończył w wieku 55 lat w 2000 roku. To wszystko sprawiło, że DJ trafił do galerii sław oraz jest honorowym mieszkańcem Queensland.

Gdy przestał się ścigać, schedę oraz numer #17 przejął po nim syn, Steven. Dick zajął się prowadzeniem zespołu, który założył w 1980 roku.

Steven Johnson nigdy nie osiągnął poziomu ojca, jednak nie wolno tez mówić, że nie pokazał nic. Ponad 420 wyścigów począwszy od 1994 roku kończąc w 2014, w tym 3 zwycięstwa i 18 podiów przy 2 PP. Statystyki solidne, jednak Steven często pozostawał w cieniu. Tak Willa Davisona, jak i Jamesa Courtneya, który nawet w 2010, w dramatycznych okolicznościach, zdobył tytuł mistrza serii.

Od tamtego roku ekipie DJR wiodło się słabiej. Mimo że w 2011 roku auto wyglądało na szybkie, Steven w wyścigach często nie radził sobie tak dobrze, jak w treningach czy kwalifikacjach.

2012 był trudny dla wielu ekip, gdyż mistrzostwa zdominowały 4 auta. Rok później, po zakończeniu kariery jako etatowego kierowcy, Steven jeździł tylko jako rezerwowy. Jego #17 przejął wpierw Johny Reid, jednak po kilku rundach zrezygnowano z niego i zatrudniono do końca sezonu Chaza Mosterta, juniora Prodrive. Ten trasnfer był jednak bardziej wypożyczeniem. Kilka wyścigów, w tym zwycięstwo na Queensland Raceway oraz podium w Winton, sprawiły, że DJR musiał oddać Mosterta. W jego miejsce na 2014 rok zatrudniono Scotta Pye’a.

Szczerze powiedziawszy Scott miewał solidne występy, jednak poza tym często rozczarowywał oraz brał udział w wielu kolizjach. W tym samym roku DJ sprzedał 51% papierów własnościowych Roger'owi Penske, znanemu z NASCAR oraz IndyCar. Od tego momentu zespół przechodził metamorfozę.

Jeszcze w 2014 roku, najlepsze miejsce to 4 Pye'a z niedzielnego długiego wyścigu na Queensland Raceway.

Na rok 2015 Johnson zrezygnował z wystawienia 2 aut, co spowodowało odejście Davida Walla. Ruch ten miał na celu właściwe przygotowanie auta pod następne wystawienie 2 aut na sezon 2016.

Sezon jednak okazał się ciężki, jednak podium też przyszło, w drugim wyścigu w Nowej Zelandii, na torze Pukekohe Raceway, gdy Pye skończył 3.

W 2016 roku do Pye'a dołączył doświadczony Fabian Coulthard, a ekipa Johnsona zaliczyła swój najlepszy sezon od 2010 roku patrząc na 4 podia i jedno PP w sezonie.

Wszystko co najlepsze przyszło w tym roku. Wpierw informacja o zakontraktowaniu McLaughlina, (prawdopodobnie) największego talentu w serii a, następnie udane testy przed sezonowe. Na dodatek z Triple Eight ściągnięto Ludo Lacroixa, który został inżynierem McLaughlina.

Pierwsza runda tego sezonu była trudna, lecz nie można powiedzieć, że nieudana. W obu wyścigach 2 miejsca, a od następnej rundy w Melbourne (niepunktowanej) ekipa ta rozdaje karty.

12 wyścigów tego sezonu, a oni mają 7 (McLaughlin 4, Coulthard 3) zwycięstw oraz 8 PP, z czego sam McLaughlin wygrywał je 7 razy. Do tego 3 razy notowali 1-2 na mecie, pierwsze takie dla DJR od 1998 roku!

Teraz zostaje patrzeć co będzie dalej, lecz wydaje się że ekipa ta w dalszym ciągu będzie pokazywała siłę. Przed nami uliczna runda w Townsville, a następnie domowa dla Johnsona runda w Ipswich na torze Queensland Raceway. Niedługo zaczną się także rundy wyścigów długodystansowych, więc emocji przed nami sporo. A podsumowując DJ'a, po prostu zasłużył.