20kwiecień2018

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
PelnyGaz.pl Turystyczne V8 Supercars Opowieści z Antypodów - Diament rodem z kraju „Kiwi”
Opowieści z Antypodów - Diament rodem z kraju „Kiwi” Wyróżniony
22 lipiec 2017 Napisane przez  Łukasz Mitoraj

Opowieści z Antypodów - Diament rodem z kraju „Kiwi”

Supercars Championship są serią przez wielu niedocenianą, z czym walczyć chce nasz nadworny redaktor od tej serii. Dzisiaj redaktor Mitoraj opowie Wam o swoim talencie do typowania mistrza serii oraz o swoim tegorocznym typie.

Odkąd na poważnie zająłem się serią Supercars (wtedy jeszcze nazywała się V8 Supercars) mam nie lada talent do trafnego wytypowania późniejszego mistrza tejże serii.

 

W 2014 roku, mimo, że wiedziałem praktycznie zero o serii, byłem pewien, że wygra Jamie Whincup. Rok później, widząc, co prezentują auta Pepsi Max Crew od Prodrive, wiedziałem że tytuł trafi w ręce Marka Winterbottoma lub Chaza Mosterta. Już rok temu, gdy moja wiedza o VASC była duża, na pewniaku obstawiłem, że mistrzem zostanie Shane Van Gisbergen, który dołączył do ekipy Triple Eight Engineering czyli po prostu do Red Bull Racing Australia.

Mój instynkt na 2017 mówi mi, że ten sezon wygra młody „Kiwi” - Scott McLaughlin. Kierowca ten dopiero co dołączył na rok 2017 do ekipy DJR Team Penske, gdzie przejął słynny nr 17 po szefie ekipy, którego nazwisko robi za nazwę tej ekipy. Z taką legendą w ekipie jak „DJ”, 4-krotny mistrz Australian Touring Car Championship (od lat 90-tych zmieniła ona nazwę na V8 Supercars) oraz 3-krotny zwycięzca wielkiego wyścigu Bathurst 1000, Scott może powalczyć o najwyższe cele. Ale zanim do nich dojdziemy, opowiem Wam trochę skąd się Scotty w ogóle wziął w „racingu”.
Urodzony 10 czerwca 1993 roku w Christchurch w Nowej Zelandii, już jako 5-latek trafił do Australii, gdzie stawiał swoje pierwsze kroki w kartingu. Posiada on też australijski paszport, jednak, jak sam mówił, „w jego żyłach płynie czarna krew” dlatego cały czas startował jako „Kiwi”.

Na jego talencie poznał się ojciec, stąd przeprowadzka do „sąsiadów”. Z wejścia McLaughlin imponował wygrywając wiele juniorskich serii - zarówno mistrzostw Australii jak i Nowej Zelandii. Wiele osób mówiło, że powinien pojechać do Europy i ścigać się tam by wejść może w przyszłości nawet do Formuły 1. „Scotty” miał w głowie co innego. Jego idolem wyścigowym był Greg Murphy, 4-krotny wygrany z Bathurst. To oznaczało, że McLaughlin postawił sobie za cel dostanie się do V8 Supercars.

W 2010 roku, jako 16-latek, zadebiutował w Super2 Series, które wtedy nazywało się Fujitsu V8 Supercar Series, a w 2011 święcił swoje pierwsze zwycięstwo tam, które trafiło mu się na torze Queensland Raceway w Ipswich. Równocześnie startował on również w New Zealand Touring Championship, gdzie w tym samym roku doszło do niesamowitej rzeczy. Startując w swoim 1 wyścigu w karierze w tej serii wygrał go zostając jednocześnie najmłodszym w historii zwycięzcą wyścigu. To dało dobry prognostyk na 2012 rok i jego starty w obu seriach.

Kierowca Stone Brothers Racing w sezonie 2012 zgarnął dublet wygrywając obie serie w wieku zaledwie 18-tu lat!
Zwłaszcza w tej pierwszej robiło to wielkie wrażenie, gdyż sezon 2012 uchodzi za najlepszy w historii tej serii. Jego rywalami byli wtedy Mostert, Dale Wood, Scott Pye, Nick Percat, Cameron Waters czy weterani tacy jak Paul Morris i Andrew Jones. Poza tym nie brakowało innych znanych nazwisk jak np. braci Russelów.

Debiut w V8 Supercars przypał mu jeszcze w 2012 roku gdy Jonathon Webb, kierowca, a zarazem właściciel ekipy Tekno Motorsport zaprosił go jako rezerwowego na rundy enduro na torach Sandown Raceway (Sandown500) oraz Mount Panorama w Bathurst (Bathurst 1000).

Debiuty udane, w Sandown 10 miejsce (byłoby lepiej gdyby Webb nie popełnił błędu zaraz po zmianie kierowców) oraz fantastyczne 6 miejsce w Bathurst 1000, wyścigu, który uchodzi za najważniejszy na Antypodach. Jeszcze w 2012 roku Garry Rogers, inna z legend australijskiego touringu poprosił go by pojechał za Alexa Premata w drugim wyścigu rundy Sydney Telstra 500 na ulicach Sydney. Francuz dzień wcześniej przegrał z potwornym upałem i zakończył wyścig w szpitalu.

Ten debiut poszedł mu równie dobrze, co poprzednie, bo na mecie, mimo kary, zameldował się na 17 miejscu.
Pewniakiem było, że teraz telefon Scottego będzie nadawał 24/7. Pytanie było jedne, mimo wielu już sukcesów, czy ktoś postawi na takiego mimo wszystko niedoświadczonego młokosa? Któż inny mógł to zrobić jak Garry Rogers. Ten człowiek odkrywał wiele talentów i nigdy nie bał się dawać im szansy. W jego ekipie debiutował np. Paul Dumbrell i to w wieku 16 lat Inne znane nazwiska które odkrył Garry to Garth Tander czy sam Whincup, także mało kto komentował jego decyzję.

Na efekty nikt nie czekał długo. Już w swoim 6 wyścigu w serii odniósł on swoje pierwsze zwycięstwo. Mało tego, dokonał tego w domowej rundzie, na torze Pukekohe Raceway w Auckland. Do tego miał zaledwie 18 lat i stał się najmłodszym zwycięzcą w historii całego australijskiego Touringu. Jeszcze w tym samym sezonie Scott odniósł swoje 2 zwycięstwo na torze Queensland Raceway. Co ciekawe, tą rundę zdominował on razem z Chazem Mostertem, który, podobnie jak on, wygrał tam wyścig oraz zakończył  wyścig na podium.

Sezon 2013 i ostatecznie 10 miejsce na koniec. Czego chcieć więcej?

Sezon 2014 przyniósł powrót do stawki samochodów Volvo, a McLaughlin, kochający symulatory, sprawił, że można było być z niego dumnym, nawet mimo niepowodzenia ekipy GRM w Bathurst (zarówno on, jak i 2 kierowca GRM, Robert Dahlgren, skończyli wyścig na barierach w zakręcie The Caddis).

4 zwycięstwa, 10 podiów oraz 8 startów z PP. Po takim sezonie apetyty na 2015 były ogromne, ale tym razem pech dopadał ich wielokrotnie. 5 PP oraz 5 podiów to maksimum, co umiał wycisnąć z awaryjnego S60 tamtego roku.
Zmiana kolorów auta w 2016 “pozwoliła” mu odnieść swoje kolejne 2 zwycięstwa oraz zaliczyć 8 wizyt na podium. To zaowocowało też 3 miejscem na koniec sezonu, zarówno dla niego, jak i ekipy GRM, gdyż James Moffat pokazał klasę jako 2 kierowca tej ekipy.

Po tych 4 latach przyszła kolej na zmiany. Odejście Volvo sprawiło, że i McLaughlin postanowił odejść.

Szczęściarzem” okazał się DJRTP, co możemy oglądać w tym roku. 14 wyścigów, a on ma już 5 zwycięstw oraz po 9 wywalczonych PP i podiów. Gdy Whincup wygrywał swój pierwszy tytuł w 2008 roku, to miał słabsze statystyki niż Scotty ma teraz, także to powoduje że ja swojego zdania o obsadzie mistrza tego roku nie zmieniam. A Scott? Niech robi to co kocha i powiększa swoje statystyki które obecnie wyglądają tak, że ma na swoim koncie przejechanych 154 wyścigów, odniósł 11 zwycięstw oraz wywalczył 26 razy pole position i 35 lądował na podium. Łącznie przejechał on 8931 okrążeń w Supercars w całej swojej karierze, z czego 856 na prowadzeniu i to w wieku zaledwie 24 lat. Także rekordy Whincupa pewnie są bardzo zagrożone, a i warto przypomnieć, że Whincup wygrał swój pierwszy wyścig dopiero w wieku 25 lat.

 

Wszystko przemawia za McLaughlinem, także teraz trzeba tylko czekać i patrzeć jak rozwinie się sytuacja. Ja jestem pewien, że dostarczy on nam jeszcze wiele emocji, a i sam przyznaję bez bicia, że gdyby nie on i jego wspaniała walka z Whincupem na inaugurację sezonu 2014 w Adelajdzie, nigdy bym nie pozostał z Supercars. Także dzięki Scotty and „keep it rollin”!